W momencie gdy sami kupujemy części to taki zabieg ma sens jeśli chcemy sami naprawić nasz samochód. Jeśli mamy zamiar naprawić auto w warsztacie to najlepiej zlecić także zakup potrzebnych elementów. Jedną z zalet jest to że pracownicy warsztatu mogą liczyć nawet na kilkudziesięcio procentowe zniżki. Ale minusem jest fakt że sporo warsztatów zamiast podzielić się upustem to sprzedaje części ze sporym narzutem by i na tym zarobić. Dlatego przed naprawa auta warto poprosić o kosztorys, wtedy mamy możliwość sprawdzenia czy jakiś części nie kupimy taniej sami. Możemy tez trafić na warsztat w którym jeśli dostarczymy sami części to podniosą nam koszty robocizny. Aby odpowiednio dobrać części musimy posiadać pewne informacje o swym aucie. Najważniejszy to model auta i data jego produkcji. Kolejne to numer VIN, wersja silnikowa, wyposażenie takie jak ABS. Często tez na wymontowane części znajduje się numer katalogowy co może ułatwić nam zakupy. Jeśli zamierzamy kupić części do układu hamulcowego to nie powinniśmy mieć z tym większych problemów. Najważniejsze byśmy wiedzieli jaki jest rok produkcji, wersja silnikowa oraz czy nasze auto jest wyposażone w ABS. To powinno wystarczyć. Jeśli chodzi o silniki to często się zdarza że ten sam motor znajduje się nawet w kilkudziesięciu modelach. Może się zdarzyć że są jakieś różnice konstrukcyjne takie jak inne materiały. Jeśli zamierzamy kupić części karoserii to musimy uważać bowiem na rynku jest wiele różnych tanich zamienników które są kiepskiej jakości. Może się okazać że lepszym rozwiązaniem będzie zakup części używanej ale oryginalnej. Czasem trudnym zadaniem jest właściwe dobranie lakieru, ponieważ lakier z czasem robi się zwietrzały i dobranie go po numerze jest trudne. Jeśli chodzi o materiały eksploatacyjne takie jak świece czy filtry to zazwyczaj są to materiały standardowe wykorzystywane przez wielu producentów. Dobór właściwych świec czy filtrów nie powinien sprawić jakichkolwiek problemów. Pamiętajmy przy wyborze oleju by w starszych motorach nie stosować nowoczesnych olei syntetycznych oraz w nowoczesnych motorach tanich olei mineralnych. Jeśli chodzi o elementy zawieszenia to w tej grupie mamy do wyboru dużą ilość zamienników. Jednak musimy pamiętać że nasze polskie drogi są jakie są i czasem nie ma co oszczędzać. Pamiętajmy że elementy występujące oparami takie jak amortyzatory powinniśmy wymieniać parami, wymiana tylko z jednej strony powoduje to że nasza jazda robi się niebezpieczna. Jeśli chodzi o felgi i opony to musimy przestrzegać zaleceń producenta. Wiadomo ze im lepszej firmy kupimy opony tym będą droższe ale zapewnią nam lepsze właściwości jezdne i dłuższą trwałość.

Jak zachowa się nasze auto, jeśli dojdzie do kilkugodzinnego stania w korku przy niskiej temperaturze. Zima w godzinach szczytu bardzo często tworzą się korki, są tez osoby, które stoją w nich dzień w dzień. Dochodzi tez do sytuacji ekstremalnych, gdy przez kilkanaście minut stoimy w miejscu a silnik naszego auta pracuje. Najlepiej jak będziemy w korku z rozgrzanym już silnikiem, silnik nie działa na bogatszej mieszance, ogrzewanie pracuje. Gorzej, jeśli z zimnym silnikiem znajdziemy się w korku. Silnik zimny przy niewielkich obrotach rozgrzewa się bardzo powoli, silniki coraz to nowsze odprowadzając bardzo małe energii, jako ciepło. Dlatego też silniki nieobciążone rozgrzewają się bardzo powoli, wpływ na to ma temperatura, im niższa tym będzie to trwało dłużej. Nawet, jeśli ruszymy i temperatura wzrośnie to jak staniemy w korku to będzie ona malała. Winne jest przede wszystkim ogrzewanie, które w tym przypadku działa jak chłodnica. W takiej sytuacji paliwo zostaje rozrzedzone paliwem, przez co będziemy często musieli olej wymieniać. Bardzo duże jest wtedy także spalanie, bo o ile kilkanaście kilometrów pokonujemy w kilka godzin to nasz silnik spala jak byśmy przejechali nawet 100km., Jeśli chodzi o akumulator w korku to, gdy tej on sprawny to nie musimy się tym przejmować. W teorii nasz alternator produkuje tyle prądu ile zużywają nasze wszystkie urządzenia elektryczne znajdujące się w samochodzie. Mała ilość prądu może się pojawić tylko w drastycznych sytuacjach takich jak praca auta na wolnych obrotach przy włączonych w dużej liczbie odbiornikach. Ale nie ma, co się martwic, bo nawet w takiej sytuacji silnik nie zgaśnie. Może to spowodować większe rozładowanie akumulatora, a taka sytuacja może zaowocować tym ze będzie problem z uruchomieniem samochodu. Dlatego jeśli często stoimy w korku to nasz akumulator powinniśmy, co jakiś czas podładować. Jeśli wyjechaliśmy z ciepłego garażu lub nie ma dużego mrozu to auto powinno szybko się rozgrzać, zanim dojedziemy do korka. Ale jeśli mróz ma kilkanaście stopni lub auto stało cało noc na zewnątrz to już tak szybko ogrzewanie nie zadziała. Czym mniejszy silnik tym będzie to trwało dłużej. Warto też zaznaczyć, że diesele grzeją gorzej niż silniki benzynowe. Spalanie w korku zależnie od różnych czynników może wynosić od 0, 3 do 1, 2 L na godzinę.

Pierwsze reflektory ksenonowe nie miały zbyt długiej żywotności, a można wręcz powiedzieć, że były tragiczne pod tym względem. Ale usterka oświetlenia przez dlugi czas nie była zauważana, ponieważ nie widać tego gołym okiem. A jak widać to znaczy, że już jest fatalnie. Przyczyna krótkiej żywotności była emisja promieni UV, które mają niszczący charakter. Tworzywa sztuczne lakiery i wiele innych materiałów pod wpływem promieni UV szarzeje. Z czasem szkła poliwęglanowe tracę przeźroczystość, a wnętrze reflektora robi się tak czarne, że z czasem nic nie widać. Można wymieniać paniki, ale to nic nie pomoże. Emisja tego promieniowania w obecnych lampach tego typu została mocno ograniczona, ale to i tak jest dużo w porównaniu z lampami halogenowymi. Jedynym sposobem na odzyskanie poprawnej emisji światła jest regeneracja. Jej podstawowym problemem jest rozłożenie reflektora na części i potem kolejny jego montaż. Uszkodzona warstwę naprawia się specjalnymi urządzeniami do metalizacji. Tu pojawia się kolejny problem, ponieważ większość reflektorów na rynku jest nierozbieralna. Jest też inna przyczyna po prostu większość ludzi uważa, że lampy te się nie przepalają wiec są wieczne. Ale trwałość takiej lampy to 2-3 tysiące godzin świecenia. Zakup nowych reflektorów jest bardzo drogi, zatem zostaje nam tylko regeneracja.

Wszyscy wiemy, że auta z silnikami diesla lubią mieć problemy z odpalaniem w czasie zimy. Przyjrzyjmy się temu bliżej. Podstawowa przyczyna są zbyt niskie obroty podczas rozruchu. Winny może być akumulator, jego musimy podejrzewać w pierwszej kolejności. Jełki to nie on to winny będzie rozrusznik. Może on pobierać zbyt dużo prądu, jeśli auto jest po sporym przebiegu. Winny może być też układ wtryskowy. Aby silnik ruszył paliwo musi być wciśnięte do cylindra pod odpowiednio wysokim ciśnieniem. W starych sinikach jest to 800 barów a w nowych nawet 2000. Normalne użytkowanie auta prowadzi do zużycia elementów układu wtryskowego. Winne są wtryskiwacze lub pompa. Jełki nie możemy odpalić diesla w ziemi to winne mogą być też świece żarowe. Świeca żarowa to element grzejny, który po pewnym czasie po prostu się przepala. Kolejna przyczyną dość często występującą w naszym kraju jest zła, jakość oleju napędowego. Dlatego powinniśmy tankować tylko na stacjach budzących zaufanie. Winny może być też brudny filtr paliwa lub po prostu woda w paliwie. Cały czas można trafić na paliwo z wodą. Jeśli jest w nim sporo wody to podczas mrozu będziemy mieć nie liche problemy. Nawet jak uda nam się uruchomić auto to woda w paliwie doprowadzi do szybkiego zużycia auta. Winne może być też po prostu zużycie silnika.

Przed zima warto zadbać o stan naszego auta w sposób wyjątkowy. Dotyczy to szczególnie podzespołów elektrycznych. A niskich temperaturach tylko pożądny akumulator i rozrusznik bez wad pozwolą na uruchomienie auta. Jeśli tak nie będzie to któregoś mroźnego poranka prądu nam starczy tylko na kilka powolnych obrotów silnika. Wymiana akumulatora pozwoli nam doraźnie usunąć problem, bo przyczyny jego szybkiego zużycia mogą leżeć po stronie zewnętrznej. Można to ustalić posługując się miernikiem elektrycznym. Miernik ustawiamy na pomiar napięcia pradu stałego. Podstawą jest sprawdzenie napięcia na akumulatorze przy zgaszonym silniku. Jeśli jest w okolicy 12, 5·V to jest wszystko w porzadku. Jełki jest niższe to może oznaczać uszkodzenie lub nie doładowanie akumulatora. Ale to już zostaje sprawdzić w warsztacie. Potem mierzymy napięcie na zaciskach akumulatora przy pracującym silniku. W ten sposób sprawdzimy czy jest ładowanie. W większości aut napięcie ładowania powinno się zawierać między 13,6 a 14,5V. W najnowszych autach może to być nawet 15V. Jak tylko widać, że auto ma za słabe ładowanie to trzeba od razu reagować? Ustrzeże nas to przed większymi wydatkami w przyszłości i nieprzyjemnej sytuacji. Średnio akumulatory zużywają się, co jakieś 3-5 lat.

W sklepach jest coraz więcej opon o oznaczeniu AA. Jakiś czas temu wymuszono poprawę, jakości opon poprzez konieczność informowania nabywców o klasie opony. Chodzi o to, że gdy kupujemy opony chińskie, gorsze to robimy to świadomie. Od kilku miesięcy producenci aut prowadzą reklamę mająca na celu delikatnie mówiąc omamić kierowców. Jak na razie opona o standardzie AA jest nieosiągalna. Jest też spore ryzyko, że nabywcy takiego ogumienia będą rozczarowani. Tak na prawdę nie do końca wiadomo, co symbol opisuje. Wiadomo, że opór toczenia i hałas, ale jeszcze coś – drogę hamowania. Najlepiej jak jasno było by napisane, że tyle czy tyle daje nam oszczędności nowo nabyta opona. Oczywiście chodzi tu o oszczędności na paliwie powstałe na skutek mniejszych oporów toczenia opony. Typowy test opon ma aż 15 kategorii a w etykiecie są informacje tylko o dwóch parametrach. Trzeci symbol to hamowanie na mokrym asfalcie. Zobaczmy teraz przyjmując, że opona klasy A ma zerową drogę hamowania. Droga hamowania tego samego auta jadącego z ta sama prędkością używającego opon klasy F zahamuje prawie 20 metrów dalej. Próbę wykonuje się na mokrym asfalcie hamując z prędkości 80 km/h. Obowiązek etykietowana występuje już na wszystkich nowych oponach wystawionych do sprzedaży od początku listopada ubiegłego roku. Ale data ta dotyczy produkcji, czyli opony wyprodukowane wcześniej nie musza mieć takich etykiet.

Jest to alternatywa dla tych, co mają dość drożyzny na stacjach benzynowych. Niestety stacji, które posiadają CNG jest jak na lekarstwo, ale auto to można zatankować pod domem. Zacznijmy od tego, że auto z instalacja CNG trzeba bardzo długo tankować, nie rzadko nawet 12 h. Gaz jest tłoczony kompresorem do zbiorników o bardzo dużej wytrzymałości, kilkukrotnie większej niż te, jakie są używane do instalacji LPG. Gaz w domowej instalacji kosztuje nas Okło 2zł za metr sześcienny. Przeciętnie można przyjąć, że auto na setkę spala około 10 litrów gazu LPG. Ale CNG będzie takie auto potrzebowało jakieś 6 metrów po 2 zł!. CNg różni się bardzo o LPG, po pierwsze jest to gaz ziemny sprężony a LPG to gaz płynny. CNG powstaje, jako efekt uboczny przy produkcji ropy naftowej. Przewozi się go w cysternach i magazynuje w zbiornikach. Do domu jest on doprowadzany pod niewielkim ciśnieniem. W samochodzie musi on zostać sprężony by jego wystarczająca ilość znalazła się w butli. Gaz ten trzeba doprowadzić na stację rurami i na miejscu sprężyć. Koszty są bardzo duże a klientów mało, stad tylko 20 stacji oferuje w naszym kraju ten gaz. Wystarczy mieć przed garażem własny kompresor i już możemy auto tankować sobie sami. Musimy mieć na niego pozwolenie a to nie takie proste. Jest to drogie rozwiązanie, ale pasujące taksówkarzom i firmom. Żeby nam się opłaciła taka inwestycja to byśmy musieli jeżdzić dziennie około 100km.

Auto to potrafi być dość kapryśne i to nie tylko ze względu na swój wiek, po latach ujawni jaja się też liczne niedoróbki produkcyjne. Chyba największa bolączka tych aut jest elektryka. Podnośniki szyb, centralne zamki i czujniki to problem, z którym musiał sie zmierzyć nie jeden właściciel g Golfa IV. Nawalić potrafiło nawet auto. Jeśli chodzi o koszty napraw to nie były one jakoś chorendalnie wysokie, ale ich częstotliwość mogła zirytować nie jednego posiadacza. Po 2002 roku część awarii zlikwidowano, ale za to powstały liczne hałasy, które da się słyszeć podczas normalnej jazdy. Właściciele zaczęli się uskarżać na hałasujący kokpit, mocowanie foteli itd. Pewne uwagi można też mieć do manualnej skrzyni biegów. Problem ten poprawia wymiana oleju na rzadszy, ale nie zawsze. Natomiast nie ma, co się przyczepić do ochrony antykorozyjnej. Jełki jakiś golf ma rdzę to raczej na pewno jest to auto po przejściach. Podwozie też zyskało dobra ocenę. Trwałość wydechu jest rozsądna, podobnie z tylna osią. Nieco gorzej jest z wersja o napędzie na dwie osie. Z niektórymi usterkami poradzimy sobie sami. Samodzielna wymiana większości płynów nie powinna nikomu sprawić problemów, podobnie z wymianą filtrów. Samemu możemy też wymienić żarówki i klocki hamulcowe. Jeśli znasz się trochę na obwodach elektrycznych to dasz sobie też radę z tego typu awariami w tym aucie.

Zobaczmy jak wygląda rynek aut małych na gaz oferowanych w salonie. Weźmy takiego Sparka, jest on dostępny z dwoma silnikami 1, 0 i 1.2. Mniejszy silnik jest polecany tylko do jazdy po mieście, ten większy już nadaje się na rodzinne wycieczki. Tylko, że mocniejszy motor jest dostępny tylko z droższa i bogatszą ofertą auta. Aby nasz Spark miał LPG to najpierw trzeba zamówić auto przystosowane do montażu tej instalacji. Potem dopiero jest montowana instalacja firmy BRC. Jeśli chodzi o gwarancję to mamy ja na trzy lata lub 100 000 lm. Możemy też zdecydować się na Opla Corsę z silnikiem 1.2 O mocy 85KM. Można ją kupić za około 40000 zł. Za wersję z instalacją LPG zapłacimy o niecałe 5000 więcej. Auto ma zużywać 5, 5 litra paliwa, przy czym gazu będzie zużywało niecałe 7 litrów. Teraz uśredniając ceny dochodzi my do wniosku ze przejechanie 100km będzie nas kosztowało 13zł mniej. Teraz biorąc pod uwagę, że miesięcznie robimy np. 1000 km to mamy 130 zł oszczędności na miesiąc. Zatem instalacja gazowa zwróci nam się po zrobieniu niecałych 40 000 km. Chyba ze sami zainstalujemy gaz to instalacja będzie tańsza. Instalacja w normalnym warsztacie nie w ASO będzie nas kosztowała jakieś 2500zł, czyli instalacja zwróci się już po niecałych 25.000 km.

Tymi dwoma symbolami określa się filtr cząstek stałych. Ma on w sobie wkład ceramiczny rzadziej metalowy o porowatej strukturze. Na zewnątrz jest metalowa obudowa. Filtr ten ma za zadanie wyłapywać i neutralizować sadzę zawartą w spalinach silnika z zapłonem samoczynnym. Skuteczność tej filtracji wynosi około 90%. Gdy filtr jest nowy to zatrzymuje nawet 99% sadzy, ale wraz z wiekiem jest jej we wnętrzu coraz więcej. Pogarsza to wydajność filtra, która zmniejsz Asię drastycznie. Teoretycznie najlepszym rozwiązaniem jest wymiana filtra na nowy, ale jest to kosztowne i mało zadowalające. Dlatego też popularne stało się stosowanie systemów samooczyszczających. Zasada działania wykorzystuje utlenianie się sadzy. Ma to miejsce dopiero w temperaturze powyżej 600 stopni. Ale wszystkie te metody działają tylko przez pewien czas, który zależy od sposobu ich wykorzystywania przez kierowców. To jak długo filtr będzie działał zależy od jego, jakości. Nie rzadko samochód zrobi 250 000 i filtr dalej będzie działał jak należy. Sprzyja temu eksploatacja samochodu na dłuższych trasach. Korzystnie też działają specjalne dodatki do paliwa. Ale prędzej czy później przychodzi taki moment, że filtr już nie może się sam czyścić. Tu musimy sięgnąć po procesjonalną kompleksową regenerację filtra.