Dotychczas u większości ubezpieczycieli likwidacja szkód zaczynała się od telefonicznego zgłoszenia.

Jedną z decyzji nowego rządu jest usunięcie z naszych ulic części fotoradarów.

Czasem zdarza się, że za pomocą samochodu osobowego musimy przewieźć długie elementy, jak to zrobić zgodnie z prawem i tak by było bezpiecznie. To, w jaki sposób mamy przewozić ładunki wielkogabarytowe określa kodeks drogowy. Jest w nim zapis, że auto z ładunkiem, który wystaje poza obrys pojazdu nie może być szersze niż 2.55 Metra. Jest też zapis, że z jednej strony nie może wystawać więcej jak 23 cm.

Każdego z nas może spotkać sytuacja, gdy zarysuje ktoś nam samochód na parkingu i dojdzie widząc, że brak świadków2. Ale co będzie, jeśli świadkowie się znajdą lub na przykład wszystko zostanie uwiecznione na jakiejś kamerze? W takiej sytuacji zgłaszamy fakt na policję. Taki kierowca dostanie mandat, straci część zniżek.

Odmowa przyjęcia mandatuJeśli policja zatrzymała cie za przekroczenie prędkości a pomiar został wykonany w gęstym ruchu albo urządzenie zostało użyte w inny sposób niezgodny z instrukcją to możemy nie przyjmować mandatu. Jeśli na drodze w momencie pomiaru znajduje się kilka aut to nie ma możliwości z całą pewnością stwierdzić, którego auta prędkość została zmierzona. Niby radary iskra powinny mierzyć prędkość pojazdu, który jedzie najszybciej w kolumnie. Ale jak się okazało w praktyce algorytm obsługujący urządzenie nie do końca tak działa.

Gdy już dojdzie do stłuczki to wiele osób zastanawia się czy wzywać policję. Wielu kierowców robi to dla świętego spokoju. Dzięki temu zmniejszy się ryzyko że sprawca wycofa się ze swoich deklaracji. Dlatego jeśli ktoś nie przyznaje się do winy albo dokumenty lub stan trzeźwości budzą nasz niepokój i podejrzenie to lepiej wezwać funkcjonariuszy. Ale jeśli okoliczności, dokumenty i stan kierowcy nie budzą naszych wątpliwości to na pewno lepiej jest się dogadać. Na załatwieniu sprawy między sobą powinno zależeć nie tylko sprawcy ale i poszkodowanemu. Jak wiadomo sprawcy grozi mandat za spowodowanie kolizji drogowej. Jeśli w stłuczce nikt nie ucierpiał to zwykle na przyjazd patrolu będziemy czekali kilka godzin. A gdy już przyjadą to chętnie rozdają mandaty. Mogą też nas ukarać za nie usunięcie aut z jezdni. A jeśli bbędziemy mieli uszkodzenie np. zbicie reflektora to mogą zabrał nam dowód rejestracyjny. Jeśli chodzi o wysokość mandatu dla sprawcy to jest to maksymalnie 500zł. Jeśli samochody nie zostaną usunięte z drogi to możemy dostać kolejne 150zł. Mandat nam tez grozi jeśli nie mamy kompletu dokumentów. Jeśli źle oznaczymy miejsce postoju aut to możemy zostaw ukarani mandatem do 300zł. Dlatego w przypadku drobnych kolizji lepiej się między sobą dogadać, nie dostaniemy tym samym mandatu i nie ryzykujemy zabrania dowodu rejestracyjnego ze względu na uszkodzenie pojazdu.

Ronda budzą wśród kierowców mieszane uczucia. W głównej mierze bierze się to z faktu, że przepisy ruchu dotyczące postępowania na rondzie rozsiane są po całym kodeksie drogowym, a powinny być w jednym miejscu. Przed wjazdem na rondo trzeba zająć odpowiedni pas. Prawy do jazdy w prawo lub na wprost. Pas lewy przeznaczony jest do jazdy w lewo. Kolejny przepis informuje nas, że jeśli mamy zamiar zmienić pas to musimy ustąpić pierszeństwa pojazdowi, który się na nim znajduje. Jest to czasem kłopot, dlatego najwygodniejszym rozwiązaniem jest poruszanie się prawym pasem. Ale jest to możliwe tylko, gdy jedziemy na wprost lub gdy skręcamy w prawo. Na rondach trzeba uważać nie tylko na inne samochody, ale też na pojazdy szynowe, czyli tramwaje. Podstawowa zasada mówi ż Jelni tramwaj wjechał na rondo to ma prawo z niego zjechać, i musimy mu ustąpić pierwszeństwa, jeśli jest to konieczne. Jeśli natomiast jeszcze nie wjechał i jest znak ustąp pierszeństwa to tramwaj musi czekać. Przed opuszczeniem ronda na wysokości poprzedniego zjazdu wyłączamy prawy kierunkowskaz. To czy należy używać lewego kierunkowskazu budzi spore kontrowersje nawet wśród zawodowych kierowców.

Takie zdarzenie drogowe może się przydarzyć każdemu, jednak nie każdy wie co ma w takiej sytuacji zrobić. W takiej sytuacji towarzyszy nam zdenerwowanie a wtedy łatwo o błędy które będziemy musieli poprawić w późniejszym terminie co jest po prostu mało opłacalne. Kierowcy denerwują się bo doszło do uszkodzenia samochodu ale powinni pomyśleć nad tym że mogło przydarzyć się coś strasznie gorszego. Gdy tylko dojdzie do tego zdarzenia drogowego to musimy określić jego miano. Według policji kolizja jest zdarzeniem w którym ludzie nie odnieśli żadnych obrażeń ciała. Wypadek natomiast ma miejsce wtedy gdy ktokolwiek, nawet osoba nie będąca kierowcą ani nawet pasażerem odniosła jakiś uszczerbek na zdrowiu. Jeśli bierzemy udział w kolizji to możemy zrezygnować z wezwania patrolu policyjnego. Ale musi być spełniony jeden warunek mianowicie winny i poszkodowany muszą wspólnie uznać że zdarzenie nie budzi żadnych wątpliwości. W takiej sytuacji sprawca nieszczęścia ma obowiązek sporządzić i wręczyć oświadczenie poszkodowanemu. Na takim oświadczeniu muszą się znaleźć informacje o kierowcach i pojazdach jakie brały udział w zdarzeniu a także o okolicznościach zdarzenia. Są sytuacje gdy wezwanie policji jest obowiązkowe. Jeśli kierowca lub inna osoba twierdzi że nic jej nie jest a my mamy podejrzenia że tak nie jest bo przecież może być w szoku, to musimy wezwać policję i pogotowie ratunkowe. Dotyczy to wszystkich osób związanych ze zdarzeniem. Podobnie policję wzywamy gdy są jakieś wątpliwości co do okoliczności czyli jeśli nie ma winnego, podobnie postępujemy gdy inny uczestnik odmawia okazania dokumentów lub wzbudza jakieś wątpliwości. Jeśli okoliczności wskazują na to że mogło dojśc do popełnienia przestępstwa czyli ktoś z biorących udział wygląda na pijanego. Jeśli doszło do wypadku to nie należy ruszać pojazdów z drogi w przeciwieństwie do kolizji drogowej, podczas której kierowcy mają wręcz obowiązek usunąć pojazdy. Jeśli tak nie postąpimy to może grozić to mandatem ponieważ rozbite auta tamują ruch i stanowią zagrożenie dla innych samochodów. Miejsce wypadku należy właściwie zabezpieczyć, w tym celu na drodze ekspresowej należy ustawić trójkąt ostrzegawczy w odległości 100m od pojazdów, na innych drogach z wyjątkiem terenu zabudowanego w odległości 30 – 5m. Jeśli do zdarzenia doszło na terenie zabudowanym to wystarczą światła awaryjne. Pamiętajmy że wezwanie policji najczęściej kończy się mandatem dla winnego, zwykle jeden z kierowców dostaje mandat ale czasem też dostają obaj.

Coraz więcej osób ma wątpliwości czy fortoraday są ustawiane po to by było bezpieczniej czy też po to by dopełnić kasę państwową bez podnoszenia podatków. Ale najgroźniejsze dla naszej kieszeni nie są wcale oznakowane i widoczne z daleka urządzenia znajdujące się na slupach. Drożej mogą nas kosztować fotki z aut nieoznakowanych. ITD. Czyli Inspekcja Transportu Drogowego chwali się, że w ciągu kilku tygodni fotoradary zarobiły 11 milionów złotych. A jest to dwa razy tyle, co wydano na sprzęt. Oczywiście na tyle zostały wystawione mandaty a to ile zarobi państwo zależy do tego czy wszyscy będą potulnie płacić obecnie system nie jest gotowy na to by każdemu, któremu został wystawiony mandat pokazać zdjęcie. Ale zobaczenie zdjęcia nam przysługuje i jeśli choć niewielki procent ukaranych zażąda okazania fotki to system padnie z przeciążenia. Jelni to akurat nie my siedzieliśmy za kierownica to mamy obowiązek wskazać, komu w tym czasie użyczyliśmy auto. Fotoradary używane do pomiaru prędkości mierzą też jednocześnie prędkość innych obiektów znajdujących się w zasięgu. Wszystko to może powodować błędy pomiarowe. Można sprawdzić fotoradar poprzez wyemitowanie specjalnego dźwięku. ITD. Używa obecnie urządzenia przejęte od policji oraz nowe dopiero, co zakupione.

Pierwsze wpadki miały już straże miejskie z fotoradarami jak tylko te weszły do użytku. Zaczęło się od prawa o ruchu drogowym bo przecież te wyraźnie mówi ze strażnik nie może mierzyć prędkości aut. W tym okresie doszło do wielu procesów z kierowcami które to straż przegrała. Wtedy też zaniechano kontroli, dopiero radary wróciły na drogi jak zmieniło się prawo. {prawdziwy wylew fotoradarów miał miejsce kilka lat temu gdy ze względu na swoją skuteczność i cenę były bardzo dostępne i wysoko oceniane. Producenci tych urządzeń zachwalali je jako maszynki do poprawy bezpieczeństwa, a może do robienia pieniędzy? Fotoradar ma działać jak czarny punkt czyli ustawiony w odpowiednim miejscu ma skłonić kierowcę do zwolnienia i przestrzegania prędkosci. Analiza przeprowadzona w okolicy czarnych punktów pokazała że większość kierowców nie zwalnia tam wcale, a część tylko nieznacznie zmniejsza prędkość. I tu z pomocą miały przyjść fotoradary miały przestrzegać ale i fotografować kierowców przekraczających prędkość. Potem okazało się ze urządzenie to też nie do końca dobrze się spisuje ponieważ większość kierowców zaczęła zwalniać dopiero przed słupem i to raptownie, jak tylko minęli słup to wciskali gaz i jazda z dużą prędkością zaczynała się od nowa.Potem by zwiększyć prewencyjną skuteczność fotoradarów zaczęto stawiać tabliczki informacyjne nawet kilka kilometrów przed urządzeniem. Dzięki temu kierowcy mieli zachować mniejszą prędkość na dłuższym odcinku. Z czasem się okazało że działa to tylko na tych kierowców którzy jada tamtędy pierwszy raz bo stali bywalcy wiedzieli doskonale gdzie dane fotoradary się znajdują. Niektórzy doszli też do takich wniosków że biorąc pod uwagę liczbę znaków łatwo przeoczyć ten jeden mówiący że za chwilę będzie fotoradar. Dlatego wiele gmin zaczęło stawiać wielkie tablice informujące o tym.


Ale jedna gmina chce przeciwdziałać inna chce zarabiać. I tu gdzie powołano specjalne jednostki straży do kontroli prędkości tak zaczęto ustawiać zawiadomienia by były one jak największa niespodzianką dla kierowców. Częściowo niektóre gminy zrezygnowały też ze stawiania ich tam gdzie faktycznie potrzebne jest zwolnienie. Zaczęto ostawiać je w miejscach gdzie jest ograniczenie prędkości i gdzie łatwo jest się rozpędzić. I tak okazało się że kilka gmin lub nawet kilkanaście w naszym kraju znalazło sposób na robienie kasy. W ogóle ustawa fotoradarowi dokręcała śrubę i mówiła na przykład o konfiskacie samochodu za niezapłacony mandat itd. Jeśli jakiś kierowca zostanie złapany przez fotoradar i dostanie mandat to pieniądze z niego zasila konto konkretnej gminy do które należy dane urządzenie. Była to pokusa dla wielu gmin by przy ruchliwej drodze o ile taka przebiega przez ich teren ustawić takie urządzenie i zbijać kasę. Rekordzistkami pod tym względem okazały się gminy przez które przechodzi trasa prowadząca nad Bałtyk. W wielu gminach powołano też specjalne jednostki straży miejskiej która już wie najlepiej jaki co robić. Jeśli trafi w nasze ręce korespondencja od takiej placówki straży miejskiej to szybko się z niej zorientujemy że chodzi tu o kasę a nie o to by łapać piratów. Gdy dostaniemy ów list to mamy do wyboru albo przyznać się i uiścić mandat lub też wskazać innego prowadzącego. Ale jest jeszcze niespodzianka, wybieramy opcję trzecią i oświadczamy że nie wiemy kto prowadził wtedy auto, i zostajemy za to ukarani mandatem 300zł. Jednocześnie niżej znajduje się informacja że opcja 3 nie powoduje tego że na naszym koncie znajda się dodatkowe punkty karne.


Inna sprawa że zdjęcie jakie dostajemy jest zamazane, korespondencja od strażników przychodzi zwykle po paru tygodniach i jeśli często komuś pożyczamy auto to nie koniecznie musimy pamiętać że wtedy właśnie prowdził szwagier czy też zona. Strażnicy w ogóle byli leniwi wszystko robili zza biurka i nawet nikogo nie wzywali by porownać twarz z fotografi, nawet tej nie za bardzo wyraźnej z faktyczną osobą która prowadziła. A przecież to organy ścigania są odpowiedzialne za ściganie i wskazywanie sprawców. Niestety nie wiemy ile takich procederów ma miejsce ponieważ są one wszystkie wrzucone do jednego worka razem z innymi wykroczeniami. Zastanówmy się jakie są legalne i nielegalne metody chronienia się przed antyradarami. W internecie znajduje się lista miejsc w których stoją fotoradary. Są tez urządzenia które zapamiętują i odtwarzają nam w czasie jazdy sygnał że zbliżamy się do danego punktu. Jest też coś takiego jak lokalizator radarów. Małe urządzenie które jest wyposażone w odbiornik GPS oraz pamięć w niej natomiast zapisane są punkty pomiaru prędkości. Komunikacja tym urządzeniem nie należy do najfajniejszych a poza tym ma ono te same wady co standardowa nawigacja GPS. Legalne jest też CB radio które pozwala nam na zapytanie innych kierowców jakie są zagrożenia na trasie. Dowiemy się gdzie stoi drogówka i gdzie robią zdjęcia fotoradarem.