Od nowego roku wszedł w Zycie nowy przepis. Otóż będąc na przeglądzie diagnosta musi spisać stan licznika. W wielu krajach jest to już od wielu lat standard. Dane uzyskane w ten sposób są dostępne dla zainteresowanych osób. Ale w krajach tych właściciel auta może też dostać informacje o danym aucie na wydruku, np. jakie wykryto usterki.

Podczas gdy właściciel nie ma nic do ukrycie to przy zakupie nowego samochodu otrzymujemy też książeczkę serwisową oraz zaświadczenie z przeglądów. Tym samym zyskujemy pewność, że licznik nie był cofany. Na przykład w Niemczech bardzo dokładnie gromadzi się takie dane wraz z wyciami, fakturami i innymi dokumentami. Gdy będziemy chcieli kupić auto używane to właściciel, który nie będzie miał takich dokumentów może być z mety podejrzany. Jeśli na przykład chcesz sprowadzić auto z Danii to wystarczy, że będziesz znać numer rejestracyjny by sprawdzić przebieg na ostatnim przeglądzie. Jeśli chodzi o samą książkę to nie do końca można jej ufać. Przebieg może być potwierdzony fakturami z napraw, na których go wpisano. W Internecie można zakupić książki serwisowe danych aut i jest to w pełni legalny interes. Przestępstwem jest dopiero sfabrykowanie takiego dokumentu mające na celu wprowadzenie w błąd kupującego.