Z końcem roku i początkiem nowego dilerzy zachęcają nas do zakupu aut z poprzedniego rocznika z wyraźnym rabatem. Ale czy rzeczywiście jest to dla nas opłacalne? Upusty, jakie dają sprzedawcy najlepiej wyglądają w telewizji, w rzeczywistości często jest inaczej.

Delikatne naciąganie już mamy, jeśli zniżki są podawane kwotowo a nie procentowo. Kupując drogie auto chwalą się, że zyskujemy 28 tysięcy złotych, daje nam to niecałe 20 5 ceny. Czy jest warto? Trzeba pomyśleć o tym, że nasze auto będzie miało z marszu utratę wartości, bowiem wartość danego modelu będzie liczona nie od daty pierwszej rejestracji a od daty produkcji. Zatem auto wyprodukowane w grudniu a sprzedane w styczniu ma już rok. Widać tendencje w małych autach do tego, że rabaty są tak małe ze ledwo pokrywają utratę wartości spowodowaną rocznikiem albo czasem nawet nie. Są tez różnice w tym, co można usłyszeć od dilerów na miejscu względem tego, co możemy przeczytać w Internecie na ich stronach. Oferty reklamowane w mediach często są niedostępne albo okazuje się, że dotyczą auta z najmniejszym silnikiem i o określonym kolorze, najczęściej białym. Nie zapomnijmy, że w salonie warto się targować, Może nam się udać wytargować jeszcze lepszą cenę niż z reklamy.